Rogalski: prognozowanie 4 złotych za euro przedwczesne
Polska waluta najsilniejsza od września 2011 roku. Od kilku dni umacnia się zdecydowanie wobec wszystkich głównych walut. Ale to może okazać się tylko chwilową zwyżką.
Choć złoty cieszy się ostatnio zaufaniem inwestorów, prognozy, że wrócimy do poziomu 4 zł za euro mogą być przedwczesne.
- Mówimy tylko o korekcie ruchu, który był na jesieni. Złoty odrobił sporą część strat, bo euro jest na poziomie z września, czyli to jest odrobienie strat z 3-4 miesięcy. Nie mówiłbym o nowym trendzie -podkreśla Marek Rogalski, główny analityk walutowy DM BOŚ.
Spadku wartości polskiej waluty możemy spodziewać się mimo dobrych danych płynących z gospodarki. Według piątkowych, wstępnych danych GUS, PKB w Polsce w ubiegłym roku wzrósł o 4,3 proc. Ale na złotego bardziej niż krajowe czynniki oddziałuje otoczenie zewnętrzne. A tu poprawy nie widać.
- Te problemy, które wcześniej złotego osłabiały, wciąż są. Dalej mamy niepewność co do strefy euro, mówi się o tym, że będzie tam recesja - mówi Marek Rogalski.
Zdaniem analityka walutowego, w najbliższym czasie na rynek walut najmocniej będą oddziaływać dwa czynniki: pogarszająca się sytuacja Portugalii i niepewna przyszłość paktu fiskalnego.
- Czynnik pierwszy to jest Portugalia, która być może za kilka miesięcy będzie potrzebować drugiego pakietu pomocowego. Pierwszy był w zeszłym roku. Okazało się, że to jest zbyt mało, że Portugalia sobie z reformami nie radzi - ocenia Rogalski.
Państwa strefy euro wykazują coraz mniejszą wolę wspomagania najbardziej zadłużonych gospodarek w swoim gronie.
- Druga sprawa to ustalenia co do paktu fiskalnego. Niby są jakieś ustalenia, trwają jakieś prace, ale dla mnie cały klucz polega na tym, że nawet jeśli będzie to przyjęte w marcu na szczycie UE, to poszczególne kraje muszą to jeszcze ratyfikować. I tu mogą być schody. Problemem może być zwłaszcza Francja, o czym się nie mówi - prognozuje analityk.
W sondażach przed wyborami prezydenckimi we Francji na razie prowadzi socjalista Francois Holland. Jego ocena paktu fiskalnego i działań EBC znacząco odbiega od stanowiska obecnego prezydenta Nicolasa Sarkozy'ego.
- On gra na nastrojach społecznych. Mówi, że pakt jest niewłaściwy, że będzie chciał go zmienić. Mówi, że Europejski Bank Centralny robi za mało, powinien więcej robić na rynku. Podoba mu się pomysł euroobligacji. Czyli zupełnie co innego niż mówi Sarkozy. Tu może być konflikt na linii nowy prezydent Francji – Angela Merkel. Rynek może się bać, że tandem reformatorów się zmieni. To dla nich duże ryzyko - mówi Marek Rogalski z DM BOŚ.
Te obawy - jego zdaniem - w najbliższym czasie zadecydują o odwrocie inwestorów od złotego. W trzymiesięcznej perspektywie przewiduje, że złoty powróci do poziomu 4,60 za 1 euro.